Kto zaprojektował Zamość? Poznaj genialną wizję Bernardo Morando
Gdy w drugiej połowie XVI wieku w Europie Środkowo-Wschodniej większość miast rosła w sposób żywiołowy, chaos zabudowy mieszał się z przypadkowym układem ulic, a średniowieczne mury ograniczały rozwój przestrzenny, na ziemiach dzisiejszej Lubelszczyzny narodził się projekt absolutnie wyjątkowy. W głowie jednego z najpotężniejszych ludzi ówczesnej Rzeczypospolitej, kanclerza i hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego, zrodziła się idea stworzenia miasta od podstaw – bez obciążeń historycznych, bez starych fundamentów, bez konieczności dostosowywania się do istniejącego ładu. Zamoyski nie szukał jednak wykonawcy w kraju. Zwrócił się na południe, ku kolebce renesansu i humanizmu, do Włoch. To stamtąd przybył człowiek, który miał zamienić mrzonki o klasycznej harmonii w twardy kamień i cegłę: Bernardo Morando.
Artykuł ten jest opowieścią o genialnym architekcie z Padwy lub Wenecji, który nie tylko zaprojektował jedno z najpiękniejszych miast w tej części Europy, ale także połączył włoską teorię architektoniczną z surowymi wymaganiami wojskowymi i gospodarczymi Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Przekonaj się, jak powstała „Padwa Północy” – miasto przemyślane w najmniejszym detalu, stworzone według proporcji ludzkiego ciała i zasad idealnej geometrii.

Epoka wielkich wizji i humanistycznych marzeń
Aby zrozumieć fenomen Zamościa, należy najpierw przyjrzeć się czasom, w których powstawał, oraz ludziom, którzy stali za jego narodzinami. XVI wiek w Polsce to Złoty Wiek – okres potęgi gospodarczej, tolerancji religijnej i niezwykłego rozkwitu kultury. Jan Zamoyski, odebrawszy staranne wykształcenie na Uniwersytecie w Padwie, gdzie pełnił nawet funkcję rektora nacji włoskiej, był przesiąknięty ideami odrodzenia. Znał dzieła starożytnych pisarzy, entuzjazmował się myślą Platona, Arystotelesa i Witruwiusza. Doskonale rozumiał, że architektura jest nie tylko narzędziem użytkowym, ale przede wszystkim potężnym środkiem wyrazu politycznego, społecznego i ideowego.
Zamoyski pragnął wznieść siedzibę rodową, która manifestowałaby jego potęgę, stanowiła centrum zarządzania ogromnymi dobrami, a zarazem pełniła funkcję potężnej twierdzy chroniącej południowo-wschodnie granice kraju przed najazdami tatarskimi i tureckimi. Chciał stworzyć ośrodek handlowy, naukowy i kulturalny, który konkurowałby z największymi miastami królestwa. Do realizacji tego gigantycznego przedsięwzięcia potrzebował jednak kogoś, kto posiadałby nie tylko wiedzę teoretyczną, ale i ogromne umiejętności praktyczne z zakresu inżynierii, geometrii i wojskowości.
W tym momencie na scenę wkracza Bernardo Morando. Choć dokładne szczegóły dotyczące jego młodości pozostają owiane tajemnicą, wiemy, że urodził się około 1540 roku, prawdopodobnie w Padwie lub Wenecji. Do Polski przybył jako ukształtowany architekt, znający najnowsze trendy włoskiego odrodzenia oraz doktryny urbanistyczne głoszone przez takich architektów jak Leon Battista Alberti, Filarete czy Francesco di Giorgio Martini. W 1578 roku Jan Zamoyski zawarł z Morando formalną umowę na zaprojektowanie i budowę miasta-twierdzy. Był to początek współpracy, która miała trwać ponad dwie dekady i całkowicie odmienić krajobraz architektury europejskiej.
Koncepcja „Miasta Idealnego” – od renesansowej teorii do polskiej rzeczywistości
Czym właściwie było renesansowe „miasto idealne”? Od czasów antyku architekci i filozofowie marzyli o przestrzeni, która odzwierciedlałaby boski ład wszechświata. Miasto idealne miało być geometryczne, symetryczne, bezpieczne, harmonijne i funkcjonalne. Wszystkie jego elementy – od szerokości ulic, przez wysokość budynków, aż po usytuowanie placów publicznych – miały wynikać z matematycznych proporcji i służyć wygodzie oraz zdrowiu mieszkańców.
Większość włoskich koncepcji miast idealnych pozostała jedynie na papierze, trafiając do bogato ilustrowanych traktatów architektonicznych. Nieliczne próby ich realizacji w Italii, jak choćby Pienza czy Palmanova, miały specyficzny, często wysoce wyspecjalizowany lub ograniczony charakter. Zamość stał się wyjątkiem na skalę światową: kompletnym, w pełni zrealizowanym od podstaw miastem prywatnym, łączącym funkcje rezydencjonalne, obronne, handlowe i sakralne.
Bernardo Morando stoczył bezprecedensową walkę z trudnym terenem. Obszar wybrany pod budowę Zamościa był podmokły, usytuowany w dolinie rzek Łabuńki i Topornicy. Architekt musiał wykazać się niezwykłym kunsztem inżynieryjnym, osuszając bagna, regulując cieki wodne i wznosząc potężne nasypy pod przyszłe obwarowania. Wyzwanie geograficzne zamienił jednak w atut – woda stała się kluczowym elementem systemu obronnego, zasilając fosy i tworząc naturalne przeszkody dla ewentualnego najeźdźcy.
Zamość jako żywy organizm – anatomiczna metafora architekta
Jednym z najbardziej fascynujących aspektów projektu Bernardo Morando jest zastosowanie anthropomorphiczej konceptualizacji planu miasta. Renesansowi humaniści widzieli w ciele człowieka szczyt doskonałości stworzenia i wzorzec wszelkich proporcji. Morando poszedł o krok dalej i zaplanował Zamość na wzór ludzkiego organizmu, nadając poszczególnym budowlom konkretne funkcje odpowiadające organom anatomicznym.
W tej genialnej strukturze przestrzennej pałac Jana Zamoyskiego, usytuowany na zachodnim skraju miasta, pełnił funkcję głowy – ośrodka myśli, władzy i dowodzenia.
Główna oś komunikacyjna, łącząca pałac z bastionami na wschodzie, stanowiła kręgosłup organizmu miejskiego. Wzdłuż tego kręgosłupa biegła reprezentacyjna ulica Grodzka, integrująca najważniejsze przestrzenie publiczne.
Serce miasta biło na Rynku Wielkim. To tutaj tętniło życie handlowe, towarzyskie i administracyjne. Rynek z dominującą wieżą Ratusza był punktem, z którego wyciekała energia do najdalszych zakątków osady.
Płucami miasta stały się dwie instytucje dbające o ducha i umysł mieszkańców: Akademia Zamojska oraz Katedra (dawna Kolegiata). Zapewniały one dopływ czystej wiedzy, wiary i moralności, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania społeczności.
Wreszcie, potężne bastiony i mury obronne, otaczające cały miejski układ geometryczny, stanowiły ręce i nogi – muskularne kończyny gotowe do obrony wnętrza przed jakimkolwiek zagrożeniem zewnętrznym.
Ta niezwykła metafora nie była jedynie poetyckim zapisem w dokumentach. Morando naprawdę rozplanował ulice i place w taki sposób, aby przepływ ludzi, towarów i informacji odbywał się bez zakłóceń, dokładnie tak, jak krew krąży w zdrowym ciele.
Geometria i siatka urbanistyczna – matematyczny ład Zamościa
Sercem projektu Morando była siatka ortogonalna, czyli układ ulic przecinających się pod kątem prostym, tworzących regularne kwadraty i prostokąty kwartałów zabudowy. Całe miasto zostało zaprojektowane o w oparciu o stałą jednostkę miary – tzw. pręt zamojski. Pozwoliło to osiągnąć niezwykłą spójność estetyczną i proporcjonalną.
Centralnym punktem kompozycji jest Rynek Wielki o wymiarach sto na sto metrów. Jest to plac o idealnym kwadratowym kształcie, otoczony z czterech stron urokliwymi kamienicami z podcieniami. Morando zadbał o to, by żaden element nie zakłócał harmonii: wysokości fasad budynków, głębokości podcieni czy nachylenia dachów zostały ściśle wyznaczone i podporządkowane ogólnemu planowi.
Obok Rynku Wielkiego, architekt zaprojektował dwa mniejsze place pomocnicze, które odciążały główny rynek od funkcji typowo targowych i brudnych prac gospodarczych:
- Rynek Solny – położony na północ od Rynku Wielkiego, przeznaczony do handlu solą, drewnem i towarami masowymi.
- Rynek Wodny – usytuowany na południu, pełniący funkcje targowiska spożywczego oraz zaplecza gospodarczego.
Dzięki takiemu trójdzielnemu układowi rynkowemu, Rynek Wielki mógł zachować swój wybitnie reprezentacyjny, elegancki charakter. Była to przestrzeń stworzona do parad, uroczystości państwowych, przyjmowania poselstw oraz codziennych przechadzek patrycjatu miejskiego.
Jednym z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych elementów zamojskiej architektury stworzonej przez Morando stały się podcienia. Architekt wprowadził je nie tylko ze względów estetycznych, ale i czysto praktycznych. W klimacie Europy Środkowej, gdzie opady deszczu i śniegu są częste, podcienia pozwalały mieszkańcom na prowadzenie handlu i przemieszczanie się po mieście bez względu na pogodę, chroniąc ich przed opadami w zimie i palącym słońcem w lecie.
Forteca idealna – bastionowy system obronny
Zamość nie mógłby pełnić swojej roli, gdyby nie był potężną warownią. Morando, jako wszechstronny inżynier renesansowy, połączył talent architekta wnętrz miejskich z umiejętnościami genialnego fortyfikatora. Zaprojektował Zamość zgodnie z najnowszymi wówczas włoskimi wzorcami obronnymi – tzw. nowowłoską szkołą fortyfikacyjną.
Tradycyjne, wysokie średniowieczne mury z gładkimi basztami były całkowicie bezużyteczne w starciu z nowożytną artylerią. Morando postawił na niskie, ale niezwykle grube potrójne mury ziemno-murowane oraz potężne bastiony wychodzące przed lico obwarowań. Zamość otrzymał siedem takich bastionów, rozmieszczonych na załamaniach wieloboku obwodowego.
Kształt bastionów przypominał pięcioboczne pancerne kliny. Zostały one tak rozmieszczone, że żołnierze stojący na jednym bastionie mogli prowadzić ogień skrzydłowy wzdłuż murów, chroniąc przedpole sąsiedniego bastionu. Powstała w ten sposób martwa strefa została całkowicie wyeliminowana.
Dodatkowo system obronny Zamościa składał się z:
- Głębokich i szerokich fos, które w razie zagrożenia można było błyskawicznie zalać wodą z okolicznych rzek i stawów.
- Nadszańców, czyli podwyższonych platform wewnątrz bastionów, na których ustawiano najcięższe działa.
- Podziemnych chodników minerskich i kazamatów, umożliwiających dyskretny ruch wojsk oraz prowadzenie działań podkopowych pod pozycjami wroga.
- Trzech fortowych bram wjazdowych: Bramy Lubelskiej, Bramy Lwowskiej oraz Bramy Szczebrzeskiej. Każda z nich posiadała unikalny program architektoniczny i reprezentacyjny.
Solidność i genialność projektu Morando przeszły najcięższy sprawdzian w historii kilkadziesiąt lat po jego śmierci. Podczas potopu szwedzkiego w 1656 roku, gdy niemal cała Rzeczpospolita ugięła się pod naporem wojsk Karola X Gustawa, Zamość – obok Jasnej Góry i Gdańska – pozostał niezdobyty. Szwedzi, widząc potęgę zamojskich bastionów i przemyślany system ognia krzyżowego, po krótkim i bezskutecznym oblężeniu musieli odstąpić od murów. Wizja włoskiego architekta uratowała honor i niepodległość ordynacji.
Wielokulturowa mozaika w ramach jednego planu
Jan Zamoyski i Bernardo Morando zdawali sobie sprawę, że samo wzniesienie murów i kamienic nie wystarczy, aby miasto tętniło życiem. Potrzebni byli ludzie: kupcy, rzemieślnicy, uczeni i artyści. Aby przyciągnąć kapitał i talent, Zamoyski wydał szerokie przywileje osadnicze, gwarantujące wolność wyznania i prawa handlowe dla różnych grup etnicznych i religijnych.
Morando musiał uwzględnić tę wielokulturowość w swoim planie urbanistycznym. Wyznaczył konkretne dzielnice dla poszczególnych nacji, dbając jednak o to, aby cała zabudowa tworzyła spójną estetycznie całość pod względem gabarytów i podziałów elewacji.
- Ormianie – osiedlili się w północno-wschodniej części miasta, głównie przy Rynku Wielkim i Rynku Solnym. Byli wybitnymi kupcami, sprowadzającymi luksusowe towary ze Wschodu: jedwabie, dywany, przyprawy i broń. To oni wznieśli najsłynniejsze, bogato zdobione Kamienice Ormiańskie, które do dziś zachwycają swoimi barwnymi fasadami, attykami i płaskorzeźbami.
- Żydzi – otrzymali Dzielnicę Żydowską w północno-wschodnim kwartale. Wznieśli tam przepiękną, późnorenesansową synagogę, która swoją formą i dekoracją idealnie wpisała się w styl włosko-polskiego manieryzmu stworzonego przez Morando.
- Grecy i Rusini – zamieszkali w południowo-wschodniej części miasta, wnosząc do krajobrazu kulturowego własne tradycje, religię i obyczaje handlowe.
- Polacy i Niemcy – dominowali w centrum i w zachodnich kwartałach, tworząc trzon administracyjny i prawny nowo powstałego ośrodka.
Niezwykłe wyczucie Morando polegało na tym, że mimo tak ogromnej różnorodności kulturowej, religijnej i architektonicznej mieszkańców, Zamość nie stał się zbiorem chaotycznych gett. Wszystkie te narodowości żyły obok siebie w ramach jednego, ściśle spójnego renesansowego rygoru architektonicznego.
Architektoniczne arcydzieła Bernardo Morando w Zamościu
Choć Morando nadzorował budowę całego miasta, kilka obiektów w sposób szczególny nosi jego bezpośrednie autorskie piętno. To budowle, które stały się ikonami polskiej architektury renesansowej i manierystycznej.
Katedra Zamojska (dawna Kolegiata pod wezwaniem Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła)
To bez wątpienia najwybitniejsze dzieło sakralne w dorobku Bernardo Morando. Świątynia ta miała pełnić funkcję mauzoleum rodowego Zamoyskich oraz wotum dziękczynnego za sukcesy polityczne i wojskowe kanclerza.
Wzniesiona w latach 1587–1598 kolegiata jest trójnawową bazyliką o smukłych, niezwykle eleganckich proporcjach. Morando połączył w niej włoskie wzorce renesansowe z tradycją polskiego budownictwa sakralnego. Szczególną uwagę zwraca wnętrze świątyni:
- Niezwykle wysokie, jasne nawy wywołujące poczucie majestatu i przestrzeni.
- Sklepienie kolebkowe z lunetami, pokryte bogatą, geometryczną sztukaterią w tzw. typie kalisko-lubelskim, której autorem lub inspiratorem był sam Morando.
- Proporcje oparte na złotym podziale, gdzie szerokość, długość i wysokość świątyni pozostają w ściśle określonych relacjach matematycznych.
W podziemiach katedry do dziś znajdują się krypty grobowe rodu Zamoyskich, w których spoczywa również sam Jan Zamoyski oraz kolejne pokolenia ordynatów.
Pałac Zamoyskich
Pierwotny pałac kanclerski, zaprojektowany przez Morando w latach 1579–1586, różnił się od obiektu, który widzimy dzisiaj. Była to okazała, dwukondygnacyjna rezydencja o charakterze palazzo in fortezza (pałacu w twierdzy). Posiadała wysoki dach, reprezentacyjne, dwubiegowe schody zewnętrzne prowadzące na pierwsze piętro oraz bogato zdobioną fasadę od strony miasta.
Pałac był odsunięty od zwartej zabudowy miejskiej i oddzielony od niej osobnym murem oraz dziedzińcem. Niestety, w późniejszych wiekach budynek przeszedł liczne przebudowy (zwłaszcza w XIX wieku, gdy przekształcono go w szpital wojskowy), tracąc swój renesansowy detal. Niemniej jednak, jego ogólny plan przestrzenny i usytuowanie jako „głowy” miejskiego organizmu pozostały niezmienione.
Ratusz w Zamościu
Ratusz jest bezsprzecznie najbardziej rozpoznawalnym symbolem Zamościa. Choć jego obecny, monumentalny wygląd z charakterystycznymi, imponującymi wachlarzowymi schodami oraz wysoką, 52-metrową wieżą jest efektem XVII- i XVIII-wiecznych przebudów (dokonanych m.in. przez Jana Jaroszewicza i Jerzego Czochrona), to sam rdzeń budynku i jego lokalizację wyznaczył Bernardo Morando.
Architekt umieścił ratusz w północnej pierzei Rynku Wielkiego, nie zaś na jego środku. Było to posunięcie wysoce przemyślane – dzięki temu płyta rynku pozostała całkowicie wolna, co potęgowało wrażenie ogromu przestrzeni i pozwalało na swobodne przeprowadzanie wielkich zgromadzeń oraz parad wojskowych.
Arsenał
Zaprojektowany przez Morando Arsenał był kluczowym obiektem militarnym miasta. Budynek ten, o surowej, ale bardzo szlachetnej architekturze, służył do przechowywania broni, amunicji oraz zdobyczy wojennych Jana Zamoyskiego. Wzniesiony w pobliżu bastionu, stanowił zaplecze techniczne dla garnizonu twierdzy. Morando nadał mu formę prostej, trwałej bryły o doskonale dobranych proporcjach okien i gzymsów.
Bramy Miejskie
Morando zaprojektował wjazd do miasta przez monumentalne bramy:
- Stara Brama Lubelska – najstarsza z bram, przez którą do miasta wjeżdżał m.in. król Stefan Batory. Posiadała charakter klasycznego łuku tryumfalnego, z bogatą dekoracją rzeźbiarską i inskrypcjami wychwalającymi fundatora oraz obrońców wiary.
- Brama Lwowska i Brama Szczebrzeska – łączyły funkcje stricte obronne z wyrafinowaną estetyką renesansową, stanowiąc wizytówkę miasta dla przybywających kupców.
Bernardo Morando – obywatel i burmistrz Zamościa
Splot losów wielu włoskich architektów pracujących w Europie Środkowej wyglądał podobnie: przyjeżdżali, realizowali zlecenie, odbierali wynagrodzenie i wracali do Ojczyzny. Z Bernardo Morando było zupełnie inaczej. Architekt pokochał Zamość i postanowił związać z nim całe swoje życie.
Jan Zamoyski darzył Włocha ogromnym szacunkiem i zaufaniem. Nie tylko wypłacał mu bardzo wysokie wynagrodzenie, ale również obdarował go ziemią i kamienicą w mieście. Morando stał się jednym z najzamożniejszych i najbardziej szanowanych obywateli Zamościa.
Wstąpił w związki małżeńskie z Polką o imieniu Katarzyna, z którą miał sześcioro dzieci. Szybko wszedł w skład elity miejskiej. W latach 1591–1593 pełnił nawet zaszczytną funkcję burmistrza Zamościa. Jego praca nie ograniczała się więc jedynie do kreślenia planów na papierze – Morando na co dzień zarządzał życiem społeczności, którą sam stworzył, rozstrzygał spory sąsiedzkie, dbał o finanse miejskie i nadzorował bieżące prace budowlane.
Zmarł w Zamościu w 1600 roku, pozostawiając miasto niemal w pełni ukończone. Został pochowany w podziemiach wzniesionej przez siebie Kolegiaty (dzisiejszej Katedry), pośród zamojskiej elity i w pobliżu swojego mecenasa, Jana Zamoyskiego. To symboliczne zwieńczenie historii człowieka, który nie tylko zaprojektował Zamość, ale stał się jego cząstką na zawsze.
Dlaczego Zamość przetrwał? Zamość na tle innych miast idealnych
W historii urbanistyki europejskiej powstało wiele projektów miast idealnych. Dlaczego jednak to właśnie Zamość przetrwał w tak doskonałym stanie do naszych czasów i w 1992 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO?
Po pierwsze, Zamość miał szczęście do idealnego wyważenia proporcji pomiędzy ideą artystyczną a funkcjonalnością gospodarczą. Wiele włoskich koncepcji ulegało załamaniu, ponieważ były zbyt abstrakcyjne – projektowano miasta dla czystej formy geometrycznej (np. w kształcie gwiazdy), zapominając o tym, jak mieszkańcy będą robić zakupy, jak dostarczyć do nich wodę czy wywieźć nieczystości. Morando był realistą: stworzył układ, który doskonale sprawdzał się w codziennym życiu handlowym.
Po drugie, układ przestrzenny Starego Miasta w Zamościu nie został drastycznie przekształcony w erze przemysłowej. Ponieważ w XIX wieku fortalicję skasowano, a miasto na jakiś czas straciło swój dawny priorytet polityczny, uniknęło wyburzeń pod wielkie fabryki czy XIX-wieczne szerokie aleje. Starówka przetrwała niczym zatrzymana w czasie kapsuła renesansu.
Po trzecie, wyjątkowa jakość materiałów i precyzja wykonania. Morando osobiście nadzorował wypał cegły, jakość spoiwa, dobór kamienia oraz pracę kamieniarzy sprowadzanych z całej Europy. Ta solidność sprawiła, że budowle przetrwały wieki wojen, pożarów i trudnych warunków atmosferycznych.
Spacer śladami Bernardo Morando – jak czytać Zamość dzisiaj?
Odwiedzając Zamość współcześnie, warto spojrzeć na to miasto nie jak na przypadkowy zbiór ładnych, zabytkowych kamieniczek, ale jak na spójny, matematyczny poemat napisany w kamieniu przez Bernardo Morando. Oto kilka praktycznych wskazówek, jak dostrzec genialną wizję architekta podczas spaceru:
- Stań na środku Rynku Wielkiego – zamknij oczy i spróbuj wyobrazić sobie, że stoisz w samym środku idealnego kwadratu 100×100 metrów. Spójrz na otaczające Cię kamienice: zauważ, jak zachowana jest równowaga wysokości i jak podcienia tworzą spójną, rytmiczną taśmę otaczającą całą przestrzeń.
- Przejdź się ulicą Grodzką – idąc od Pałaców Zamoyskich w stronę Bastionu VII, pokonujesz główną oś anatomiczną miasta – od głowy, przez serce, aż do kończyn obronnych. Zwróć uwagę, jak osie widokowe są domknięte przez reprezentacyjne fasady i elementy obwarowań.
- Wejdź do Katedry i spójrz na sklepienie – odszukaj wzrokiem geometryczne sztukaterie na kolebkowym stropie. To absolutny majstersztyk precyzji, w którym koła, kwadraty i wieloboki tworzą hipnotyzującą siatkę renesansowego ładu.
- Odwiedź Kamienice Ormiańskie – zobacz, jak wschodnia bogata ornamentyka zmotywowana motywami roślinnymi i zwierzęcymi została ubrana w surowe ramy proporcji Morando. To najlepszy dowód na to, jak architekt potrafił połączyć różne kultury w jeden spójny nurt.
- Przejdź się nadszańcami i podziemiami Bastionu VII – poczuj potęgę inżynierii wojskowej Morando. Wyobraź sobie, jak z tych potężnych murów spoglądali obrońcy miasta na oblegające je wojska kozackie czy szwedzkie.
Podsumowanie: Dziedzictwo, które inspiruje po wiekach
Bernardo Morando nie był jedynie rzemieślnikiem realizującym zachcianki bogatego magnata. Był prawdziwym człowiekiem renesansu – humanistą, inżynierem, artystą i wizjonerem. Potrafił przenieść najwznioślejsze włoskie idee filozoficzne i architektoniczne na grunt Europy Środkowo-Wschodniej, tworząc dzieło niepowtarzalne, trwałe i zachwycające.
Zamość to pomnik genialnej współpracy dwóch wybitnych umysłów swej epoki: Jana Zamoyskiego, który miał odwagę marzyć i środki, by te marzenia sfinansować, oraz Bernardo Morando, który posiadał talent i wiedzę, by nadanie tym marzeniom realnego kształtu stało się możliwe.
Dziś, spacerując brukowanymi uliczkami Zamościa, podziwiając pastelowe fasady kamienic ormiańskich czy smukłą wieżę ratusza, stajemy się częścią tej samej przestrzeni, którą cztery wieki temu rozplanował włoski mistrz. To niezwykła lekcja historii, architektury i geometrii, zapisana na żywo w sercu polskiego Roztocza.